13 maja 2008, 07:22:21
Pozycjonowanie stron to nie raz praca żmudna, która nie zbyt szybko daje efekty. Google posiada własny ranking dla stron, dzięki któremu wie jaką stronę dać w wynikach wyszukiwania wyżej a jaką niżej. Jak to działa? Logicznie myśląc tam gdzie Internauci często wchodzą znajdują to czego szukają, tak jest przynajmniej najczęściej. Google analizuje to i PageRank strony rośnie.. co jednak zrobić, aby ludzie wchodzili licznie na naszą stronę?
Linki, linki i jeszcze raz linki, to dzięki nim z innej strony Internauta może wejść na naszą. Google także analizuje linki i sprawdza jakie strony linkują do naszej i jaki jest ich PageRank im wyższy tym lepszy, bo przecież, gdy teoretycznie popularniejsza (lepsza) strona linkuje do naszej tzn, że u nas mogą być bardzo dobre informację na dany temat.
Blogerzy mają najlepiej jeżeli chodzi o wymianę linków i pozycjonowanie stron ponieważ zostawiają komentarze na innych blogach (często popularniejszych), lecz jednak ich PageRank wcale nie osiąga wysokich wyników (dobre blogi zaczynają się od PR 4). Co innego, gdy posiada się serwis internetowy...
To jest artykuł komercyjny napisany przy pośrednictwie serwisu Krytycy.pl.
Każdy chyba wie co lubi w blogowaniu i w czytaniu innych blogów. Ja, jak pewnie większość na Joggerze, czytam blogi stricte techniczne (Internet, informatyka etc.), ale to nie jedyny warunek dlaczego lubię czytać takie a nie inne blogi.
To tylko niektóre z ważniejszych rzeczy, nie wspomniałem np o ciekawym i łatwym do zapamiętania adresie (pisałem niedawno w notce o tym jak wybrać domenę). Najważniejsze jest kilka moich ulubionych blogów, które te warunki spełniają, więc to nie jest tak, że się nie da. (ale jakie to blogi.. to już tajemnica).
Blog bierze udział w konkursie organizowanym przez TopBlogger.pl
Gazeta Wyborcza a przede wszystkim Joanna Banaś (kto to w ogóle?) jest przyczyną mojego lekkiego zdenerwowania. Nie wiem czy Joanna Banaś była w ogóle na pochodzie czy w ogóle była we Wrocławiu? Takich bzdur to jeszcze nie widziałem.
Szli przez miasto ławą, buczeli, wrzeszczeli. Część z nich się przebrała, część rozebrała, bo ciepło było z nieba i z piwa.
No tak mogliśmy zrobić marsz milczenia i ubrać się w czarne płaszcze i pić herbatę.
Szli koło telekomunikacji, to poskandowali "Zło-dzie-je, zło-dzie-je".
Wydaje mi się, że żyjemy w kraju demokratycznym i każdy może swoje zdanie na każdy temat wyrazić publicznie, a to, że pokazaliśmy to w taki sposób to ma pewną podstawę - ceny Internetu i jego jakość w porównaniu do innych krajów, a także monopol!
A jak jakaś kobieta w oknie się pojawiła, to się darli "Pokaż cycki", aż znikała za firanką.
Nawet wiem kto to krzyczał.
A przecież od razu było widać, że to studenci. Jeden to cały się obwiesił puszkami, a inny jak już puszki sprzedał, to chociaż z kapsli sobie przyodziewek narychtował.
No i?
Potem duma w nich wezbrała, to pokrzyczeli: "Tak pije politechnika". Jak już nie mogli z tej dumy wytrzymać, to zmienili hasło na "Tak politechnika studiuje, reszta to ch...". Ale przecież przyjaźnie byli nastawieni do świata, gdy krzyczeli "Juwe, juwe, juwenalia, kto nie poje, ten kanalia".
Co krzyczał AWF i UP to już nie słyszała, ha?
W Rynku prezydent dał im klucze, no to oni z dobrego wychowania poskandowali, jak prosił: "E-I-T", cokolwiek to znaczy. Niektórzy to nawet koszulki z napisem "EIT szansą młodych" założyli. Niech prezydent ma.
Oczywiście, że nie wiemy co to w ogóle EIT? A jak już on powstanie we Wrocławiu to będzie to oczywiście zasługa tylko i wyłącznie Gazety Wyborczej, która zrobiła mu wielką promocję, a to, że Wrocław jest uważany za miasto studenckie (jak np. Oxford) i że dzięki nim mogą się ubiegać o tą instytucję to już nieważne?
Wreszcie się rozeszli. Szybko, bo się zmęczyli tym marszem przez miasto, skandowaniem, no i tym gorącem. Nogi się plątały, w głowie kręciło, więc pozostawiali te puszki, butelki, puste reklamówki na Rynku - co je będą nosić.
Dobrze, że chociaż po sylwestrze na wrocławskim rynku nie znalazło się ani jednego śmiecia, puszki czy butelki!
Strażnik miejski mówił potem, że grzeczni w tym roku byli - żadnych bójek, kradzieży, nikogo do żłobka nie trzeba było odwozić. A że piwo pili na ulicy? Żeby awantur nie było, strażnicy patrzyli gdzie indziej. I po kłopocie.
Niestety żadnych awantur nie zauważyłem.
Nie wiem jaki ma cel ten artykuł, znaczy jaki ma cel obrażanie studentów i przedstawiania ich w złym świetle, niech pani Joanna wyobrazi sobie (jeżeli potrafi) jaki by był Wrocław bez nich.
P.S. Gdzie wzmianka o czerwonym londyńskim autobusie?
Zawsze chciałem i nadal chce i będę do tego dążył, aby mieć dom inteligentny, który za mnie będzie się martwił o różne rzeczy, abym to ja sobie siedział i nic nie robił, a za to on wykonywał cała prace automatycznie i co ważne inteligentnie.
Studiuje na bardzo rzadkim kierunku o nazwie teleinformatyka i to ten właśnie kierunek ma najwięcej wspólnego z domami inteligentnymi, kto wie może jak skończę studia będę takie tworzył?
Wspomniałem o prywatnym domku nafaszerowanym elektroniką, niestety w dzisiejszych czasach wciąż mało jest takich domów, a przyczyna jest prosta - cena. Nie znaczy to jednak, że takie budynki nie istnieją, są i pewnie w nich byliśmy, są to różnego rodzaju biura wieżowce, banki, nowoczesne budynki uczelniane etc. Jak się nie trudno domyśleć - użyteczności publicznej i co za tym idzie znajduję się tam wiele ludzi, z związku z tym inteligentny budynek powinien dbać o komfort i bezpieczeństwo znajdujących się w nim osób. Sam automatycznie, z małą pomocą człowieka, który będzie jedynie sprawdzał czy system nie wariuje.
Osoby, które w ogóle nie słyszały, albo nie mają pojęcia o budynkach inteligentnych zastanawiają się pewnie, co taki budynek potrafi.
Ja stworzyłem swój własny podział na wspomniane już bezpieczeństwo, komfort i komunikację.
Inteligentny budynek wyposażony jest w masę czujników, jedne z nich to czujniki ruchu, temperatury, wilgotności, zadymienia, dwutlenku węgla i czadu czy ilości światła. Budynek staje się organizmem żywym, który potrafi zmienić ustawienia klimatyzacji, gdy jest zbyt gorąco, czy zbyt zimno, czy duża wilgotność. Potrafi włączyć elementy przeciwpożarowe (tryskacze, alarm), a także zasłonić rolety, czy włączyć światła w pomieszczeniu.
Jak widać wspomniane kategorie pokrywają się tzn. system włącza alarm (komunikacja), czy zasłania rolety (komfort). Bardzo ważnym elementem jest komunikacja, czy to systemu z administratorem (centrali), czy centrali z ludzi w budynku.
Budynek jest monitorowany z zewnątrz i wewnątrz, a całość może być nagrywana na twardym dysku, ważną rzeczą są głośniki przez które centrala może pomagać ludziom ewakuować się z budynku.
Budynek może mieć wydzielone sekcje ograniczonego dostępu np. gdy to jest jakaś instytucja badawcza, laboratorium wojskowe. Pracownicy wyposażeni są w karty magnetyczne czy chipowe dzięki którym mogą się dostać do odpowiednich części budynku (do których mają pozwolenie), co więcej system powinien monitorować, kto ile razy wchodził do jakie sekcji i ile spędzał tam czasu.
Jeżeli mamy do czynienia z inteligentnym budynkiem to automatycznie znajduję się w nim siec bezprzewodowa, a także lokalna sieć komputerowa. Cały system musi działać stabilnie tzn nie można sobie pozwolić na zakłócenia w dostawie prądu (obecne UPS) czy uszkodzenia sprzętu (obecne farmy serwerów)
Komfort człowieka przebywającego w takim budynku także jest ważny, oprócz wspomnianych termoregulacji, system może synchronizować wszystkie zegary w budynku. Oczywiście samo wnętrze budynku jest nowoczesne, a budynek nowy, estetyka chyba najbardziej wpływa na doznania pracownika czy zwykłego człowieka znajdującego się w nim.
Zaprojektowanie takiego budynku od strony technicznej to wielkie wyzwanie, nie muszę chyba wspominać o samym zdradzieckim okablowaniu, które musi być jak najlepsze i jak najtrwalsze. Centrala powinna znajdować się w miejscu bezpiecznym i dobrze chronionym.
Mamy XXI wiek, będzie powstawać co raz więcej inteligentnych budynków, najpierw użyteczności publicznej, czy siedzib firm, po nich przyjdzie pora na zwykłe budynki mieszkalne, najpierw bloki, potem jednorodzinne, bo kto by nie chciał mieć takiego domu, który sam automatycznie włączał by fontannę w przydomowym stawiku, kiedy wychodzimy do ogrodu?
Jak poinformował Dziennik Internautów praca nad nową wersją GG jest prawie zakończona, a program jest już w fazie testów. Innowacją wersji oznaczonej numerem 8.0 ma być fakt, że program został napisane całkowicie od nowa i nie bazuje już na kodzie Łukasza Foltyna, który teraz woli robić karierę w polityce.
Gadu Gadu S.A (już bez Foltyna w 100%) nie wiadomo kiedy zaprezentuje swoje dzieło. Patrząc na ostatnie ich wyniki finansowe do tego otwarcie siedziby we Wrocławiu sprawia, że wydaje mi się, że wersja 8.0 może się udać.
Jak podaje DI:
Nowa wersja Gadu-Gadu ma zawierać szereg gruntownych zmian, w tym wprowadzone zostaną funkcje umożliwiające znacznie większą możliwość dopasowania programu do potrzeb użytkownika niż ma to miejsce obecnie - zarówno w zakresie codziennej obsługi, jak i od strony wizualnej.
Troszkę ponad rok temu mówiło się nieoficjalnie, że Gadu-Gadu pracuje nad wersją klienta dla innych systemów operacyjnych, jednak zamiast niej doczekaliśmy się wersji dla sąsiadów z Ukrainy. Potem były zawirowania w firmie, kupna sprzedaże, więc może tym razem podczas wersji 8.0 (cholera aż 8.0!) doczekamy się wersji na Linuksa?
Chyba każdy wie co to takiego jest, mianowicie gatunek mangi lub anime, wzorowany na filmach pornograficznych, choć hentai posiada w większości przypadków fabułę - mniej lub bardziej rozbudowaną. Jeżeli chodzi o historię tego gatunku to można się doszukiwać aż w XVII - XVIII wieku, kiedy popularne były Ukiyozooshi, Sharebon i przede wszystkim Ninjoobon - książki o mieszczanach lub kobiet lekkich obyczajów i ich przygodach erotycznych, do których powstawały różne drzeworyty o tematyce pornograficznym.

W filmach anime rodzaju hentai często występują fantastyczne stworzenia, potwory z mackami lub wieloma narządami rozrodczymi, oczywiście kobiety są przedstawiane w taki sposób, aby podkreślić ich duży biust, talię i biodra, z reguły mają długie włosy.
Nie muszę chyba mówić, że hentai mogą oglądać osoby powyżej 18. roku życia, jest jednak inny gatunek ecchi, który jest mniej wyuzdane, gdzie nie pokazują narządów rozrodczych, jednak tematyka jest podobno i mogą go oglądać osoby bodajże, które skończyły 16 lat.
RSS cały
RSS bez MiniBloga
RSS MiniBlog